wtorek, 16 września 2014

Zielony koktajl z jarmużem


Mój dzisiejszy poranek zaczął się tym koktajlem. Uwielbiam zielone szejki, bo robi się je szybko i wiem, że dostarczam sobie ogromu wartości ze świeżej zieleniny (bo zielone jest zawsze podstawą).

Składniki:

  • 1 banan
  • 1/2 awokado
  • 3 garści jarmużu
  • 1/4 średniego mango
  • 1,5 szklanki wody
Zblendować i gotowe :) 
Koktajl z rana jest dobry dla zabieganych. Na jego przygotowanie wystarczy 5 minut. 
Więcej dlaczego warto pokochać zielone koktajle tutaj:

niedziela, 14 września 2014

ZAPIEKANKA z cukinii, patiosnów i pomidorów.



Prosta w wykonaniu i pyszna zapiekanka. Czas potrzebny w kuchni

to zaledwie 20 minut plus pół godziny pieczenia.

SKŁADNIKI:

  • 3 ugotowane ziemniaki
  • 5 malutkich cukinii żółtych i zielonych (jeśli większa to np. jedna)
  • 3 malutkie patisony
  • 3 małe pomidory
  • 2 rozgniecione, roztarte nieco ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • duża gałązka świeżego rozmarynu
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek

SKŁADNIKI NA SOS:

  • 1 jajko
  • 3 łyżki gęstego jogurtu
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 1,5 łyżki pasty z grillowanych warzyw (bułgarska lutenica)

Składniki na sos zmiksować.

Na dno formy ułożyć warzywa (ziemniaki w połówkach, cukinie przecięte wzdłuż, patiosny, pomidory w połówkach). Posypać tymiankiem, solą, pieprzem, rozłożyć czosnek i  gałązkę rozmarynu, częściowo obrywając listki . Piec w rozgrzanym do 250 stopni piekarniku 20 minut.
Po 20 minutach zalać przygotowanym sosem i zapiekać kolejne 10 minut.



GOTOWE. Podawać z sałatą z rukolą lub pomidorami. Zapiekanka jest bardzo smaczna. Uwielbiam zapiekanki, bo są aromatyczne, można wydobywać w nich ciekawe smaki i przygotowuje się je bardzo szybko. Rozmaryn dla takich warzyw jest niezastąpiony. 






DLACZEGO DETOKS? I co jest ważne w dobrym przygotowaniu.


Lubię myśleć o czasie oczyszczania, nie jak o wyrzeczeniach, ale jak o gruntownym sprzątaniu i myciu, tyle, że swojego ciała od wewnątrz. Taki prysznic od środka, który wymyje wszystkie zakamarki, usunie to, co zbędne, odświeży. To odświeżenie zresztą bardzo mocno potem czuć.
Zdecydowanie w takim myśleniu o detoksie,  pomagają korzyści i to nie tylko takie, o których możemy poczytać, ale też takie, których bezpośrednio doświadczamy, które czujemy w przypływie energii, uczuciu lekkości i zdrowia. I także takie, które widzimy w ładniejszej cerze, bardziej napiętej i nawilżonej skórze, zmniejszaniu bądź wręcz znikaniu cellulitu oraz w oczach, które nabierają zdrowego blasku.
Kiedy przeprowadzałam swoją pierwszą głodówkę (a był to pełny, rygorystyczny post na wodzie), przez pierwsze 3 dni, w wytrwaniu trzymała mnie wyłącznie obietnica efektów, o jakich czytałam. Nie sądziłam jednak, że efekty te, znacznie przewyższą moje oczekiwania.
Czasowy post, jaki niebawem wspólnie zrobimy w III edycji odnowy, pokazuje nam, jak proste może być pożywienie. Pomaga nam nauczyć się jeść  rozsądnie, wybierać wśród tego, co nam służy i delektować się bogactwem smaków – one naprawdę zadziwiają. Po detoksie znacznie prościej jest odejść od konsumpcyjnych nawyków wrzucania w siebie wszystkiego  co można znaleźć w sklepie lub knajpach. Często znika uzależnienie od cukru i wiele osób traci ochotę na słodycze. Każde oczyszczanie pogłębia świadomość ciała, korzyści zdrowotne, zmiany w nawykach i niesamowite wręcz efekty dla samopoczucia.
Pamiętam 3 swoje spektakularne efekty, które wystąpiły już po pierwszym przeprowadzonym oczyszczaniu. Pierwszy, dla mnie wtedy najważniejszy, to było zniknięcie bólów w stawach kolanowych i barkowych. Jakże cudownie było doświadczyć braku bólu. Nie był to lekki ból, czy pobolewanie. Był to ból tak silny chwilami, że uniemożliwiał mi podniesienie prawej ręki w górę. Drugi efekt, to był nagły przypływ energii. Zaczęłam się budzić wcześnie (około 4tej, co w moim przypadku na co dzień, jest jak lot w kosmos i mogę się tak obudzić, ale wyłącznie za sprawą budzika, tymczasem wtedy, budzik nie był potrzebny)) i myśleć, od jakiej aktywności zacząć poranek, bo chciało mi się ruszać, chciało mi się wysiłku fizycznego.  Jednym słowem POWER.  Trzeci efekt, równie ważny dla mnie, to wpływ na wygląd. Wiele osób myślało, że wróciłam właśnie z wczasów, bo buzia wygląda po oczyszczaniu świeżo i zdrowo. Jest odprężona. Białka oczu często stają się naprawdę białe, oczy bardzo klarowne co daje wrażenie wypoczęcia, zdrowia i energii. Nigdy, po żadnym zabiegu kosmetycznym, nie wyglądam tak, jak po solidnie przeprowadzonym detoksie.
Pamiętam, jak myślałam wtedy… skoro kilkudniowy post może przynieść tak niesamowite efekty, to jak bardzo to, co jemy, wpływa na ciało, samopoczucie i wygląd? To była dla mnie ogromna motywacja na drodze zmian w żywieniu, które, jak wspominałam kiedyś, nie były dla mnie proste.
Nie chcę napisać, że zrobienie detoksu jest łatwe. Odstawiamy bowiem prawie wszystko, co jadamy (poza warzywami). Wielu osobom rezygnacja z kawy, wydaje się dużym wyrzeczeniem. Pojawiają się też kryzysy w samopoczuciu (najczęściej 3ciego dnia). Często czasowo wiele osób doświadcza nudności, bólu głowy, osłabienia, nasilenia jakiegoś bólu w ciele. Ale nie trwa to długo. Najczęściej kilka godzin. Przy swoim pierwszym detoksie, trzeciego dnia wymiotowałam i czułam się cała zatruta. Trwało to kilka godzin przedpołudniowych. Towarzyszył temu gorzki, bardzo nieprzyjemny smak w ustach i ból głowy. Myślałam wtedy, że jeśli tak będzie, to nie wytrwam. Ale popołudnie było już znacznie lepsze, a następny dzień zaczął się z bardzo dobrym samopoczuciem i tak już zostało do końca (samopoczucie z dobrego, przerodziło się w końcu w świetne). W kolejnym oczyszczaniu podobne dolegliwości już nie wystąpiły. A każdy kolejny detoks był lepszy, aż w końcu czas ten stał się niemal jak święto.
Bardzo dbałam zawsze o przygotowanie. Data znacznie wcześniej była już wyznaczona. Planowałam wysprzątanie wcześniej mieszkania, zmieniałam pościel. Miało być odświętnie. Nastawiałam się też na większe zajęcie się sobą, zafundowanie sobie dodatkowego czasu na proste domowe zabiegi typu peeling pod prysznicem, kończenie kąpieli zmiennymi natryskami (zimno-ciepłymi), maseczkę itp. Czas oczyszczania stał się celebracją i momentem na spotkanie ze sobą. Tak jak polecam przy odnowie, odstawiałam wszystkie obowiązki, poza tym, co konieczne do zrobienia (dla mnie była to praca, nauka i jedzenie dla dziecka). Resztę czasu poświęcałam wyłącznie sobie (czytanie, spacery, muzyka, zainteresowania, sen, relaks, dodatkowe zabiegi w domu). Zawsze był celowy relaks, ciepłe skarpetki, nieco ćwiczeń rozciągających, spacer i spokój. 
Do tej pory traktuję czas oczyszczania szczególnie. Odnowa nie tylko dla ciała, ale też dla ducha. Spokój i ciepło to dwa aspekty, o które bardzo dbam za każdym razem. Ponadto akceptacja tego czasu, gotowość przeżycia doświadczenia po raz kolejny (w gotowości pomaga wcześniej wyznaczona data) no i postanowienie, że skończę w wyznaczonym terminie (ewentualnie później, ale nie wcześniej). Ważne też jest nastawienie na zredukowanie wszelkich bodźców z zewnątrz, np. telewizji, prasy, telefonu po pracy, spotkań towarzyskich itp.. W skrócie można powiedzieć, że czas oczyszczania to czas robienia wszystkiego w czasie wolnym od pracy, jak podczas regenerującego dla ciała urlopu. Efekty cudowne!!
Dobrowolna i świadoma decyzja przeprowadzania detoksu, podejmowana 2 razy w roku, stała się dla mnie czymś oczywistym. Jeśli chcemy dbać o siebie, to 1-2 oczyszczania każdego roku są tego niezbędnym elementem.
Detoks ma na nas wpływ jako całość. I na ciało i na psychikę. To czas, dzięki któremu wracamy do dobrej formy lub wzmacniamy, czy też poprawiamy istniejącą dobrą, zarówno psychiczną, jak i fizyczną. To także wzmocnienie dla zmian w stylu życia (jeśli jest potrzeba zmian). To uwolnienie od nerwowości i hałasu wokół nas (wyciszenie).
Nie tylko z książek, ale z doświadczeń swoich i innych, mogę powiedzieć, że efekty oczyszczania to:
- najszybszy sposób na odkwaszenie organizmu
- szybki, zdrowy sposób na pozbycie się kilku kilogramów
- nauka umiarkowania i delektowania się jedzeniem; doskonały wstęp do zmiany nawyków i wyeliminowania z nich tego, co nam szkodzi i powoduje złe samopoczucie
- uwolnienie ciała od złogów, toksyn, odtrucie organizmu, co widać w naszym wyglądzie
- pozbycie się wielu dolegliwości i odzyskanie dobrego, głębokiego snu
- odzyskanie wigoru, energii życiowej
- poprawa sprężystości tkanki łącznej i znaczne odmłodzenie (czuć je w samopoczuciu i widać w wyglądzie, na co wielu znajomych zwraca potem uwagę)
- wzmocnienie formy psychicznej
- poprawa kondycji fizycznej, sprężystości ciała
- podniesienie odporności
- przemęczona buzia odzyskuje zdrowy wygląd, świeżość i delikatność, oczy odzyskują klarowne spojrzenie, skóra się rozjaśnia i nabiera żywszych barw (często, kiedy organizm jest zanieczyszczony, skóra jest szara). Wygładzają się też zmarszczki
- odbudowanie sprawnego działania układu pokarmowego (wiele osób ma problemy wynikające ze złym jego funkcjonowaniem)
- nic nie daje nam takiego poczucia świeżości, w tak krótkim czasie, jak detoks
- najtańszy i najprostszy sposób powrotu do formy
- skóra ciała staje się bardziej elastyczna, bardziej nawilżona, a ciało nabiera jędrności
- wewnętrzne tkanki, podobnie jak skóra na zewnątrz,  stają się bardziej sprężyste (czuć to w czasie kontaktu intymnego)

Jest to też skuteczny bardzo element leczenia wielu chorób, przy czym, jeśli nie jesteśmy zdrowi, oczyszczanie można prowadzić wyłącznie przy współpracy ze swoim lekarzem i za jego zgodą (z uwagi na przyjmowane leki, na konieczność kontroli niektórych parametrów naszej biochemii, jak np. poziomu insuliny, na wyłączenie przy niektórych schorzeniach różnych produktów z diety, na to, że detoks to silne uwolnienie toksyn, które w pewnych przypadkach mogłoby być bardzo niewskazane…).

Zdrowe odżywianie, zdrowy styl życia, koniecznie muszą zawierać w sobie czas na oczyszczanie. Kiedy jednak zrobimy go raz i drugi, nie będziemy już sobie mogli wyobrazić, że można inaczej.
Wszystkim niezdecydowanym, zdrowym, dorosłym osobom, które mają obawy, chciałabym z naciskiem powiedzieć WARTO. I zaprosić do zrobienia tego wspólnie:


Nie będzie głodowania. Nie będzie braku pomysłu na to, co jeść. Każdy sam sobie z satysfakcją podziękuje po zakończeniu odnowy z sukcesem. Początkowe wyrzeczenia SĄ WARTE SWOICH EFEKTÓW. To kapitał na przyszłość i doświadczenie wspaniałych efektów na teraz. To siła do realizacji marzeń i podejmowania wyzwań. 

Dla mnie to czas obowiązkowy, który stał się też przyjemnością, a zwłaszcza teraz, odkąd robimy detoks wirtualnie razem. Do wyżej wymienionych efektów doszło bowiem niesamowite poczucie wspólnoty i wsparcia, od którego towarzyszy mi w tym czasie ogrom ciepłych uczuć. A to daje dodatkowe endorfiny i MOC!!!. 

Wiele osób po oczyszczaniu, zyskuje siłę i wystarczającą motywację, do zmiany złych nawyków, a Ci, co żyją dobrze, zaczynają żyć jeszcze lepiej. I to jest wspaniałe. Tak też było i ze mną. Każdy kolejny detoks coś wnosił i ułatwiał. Dlatego wiem, że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możemy dla siebie samych zrobić. Choć z pozoru wyrzeczenie, na końcu okazuje się, że zyskujemy wiele nagród, których nie da się kupić, ale za to, za małą cenę, każdy z nas ma do nich dostęp.

Do zobaczenia 9go października na Facebookowym wydarzeniu lub pod aktualną odnową na blogu :)



niedziela, 7 września 2014

ODNOWA i OCZYSZCZANIE - 10 dni postu warzywno-owocowego. 9-18 październik.


UWAGA!!! – program tylko dla osób zdrowych. Osoby chore zawsze powinny skonsultować się z lekarzem!!! Programu nie stosuje się też u mam karmiących i kobiet w ciąży.

Cieszę się, że to już wkrótce, a Wy? Odnowa jest dla wszystkich zdrowych, dorosłych osób, z wyłączeniem mam karmiących i kobiet w ciąży. 

Zebrane wskazówki i przepisy do pobrania w pliku word TUTAJ: https://drive.google.com/file/d/0B7kP_SjZ5mMMd2ZvQi1VUlVoQ3M/edit?usp=sharing

Ponadto, wszystkie przepisy, nim zaczniemy, umieszczę w zakładce PRZEPISY NA OCZYSZCZANIE. Oprócz grafik, składniki i wykonanie będą spisane, więc będzie łatwo pobrać listę produktów i ewentualnie wydrukować, bez zużycia ogromnych ilości tuszu :). TUTAJ: http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/search/label/PRZEPISY%20na%20OCZYSZCZANIE

Odnowa będzie prowadzona na Facebooku – tam łatwo o wymianę, komentarze i wspólne bycie:
Kto nie ma konta FB, a chce się czymś podzielić, można także w komentarzach tutaj, na blogu. Przynajmniej ja postaram się zaglądać i ewentualnie odpowiadać.

NASZ HARMONOGRAM:

6.10 (poniedziałek) - 8.10 (środa) PRZYGOTOWANIE
Odstawiamy mięso, wędliny i wszelkie pożywienie typu fast food. Nasze pożywienie ma być lekkie. POLECAM przynajmniej na wtorek i środę ugotować sobie duży garnek zupy (krupniku ryżowego lub z kaszy jaglanej) i jeść tylko tę zupę plus ewentualnie warzywa i owoce. Zupy są lekkostrawne, a jednocześnie też oczyszczające. Dwudniowe wprowadzenie i dwudniowe zakończenie taką zupą – łącznie daje więc 14 dni oczyszczania i odkwaszania.

09.10 (czwartek) - 18.10. (sobota) OCZYSZCZANIE
Post warzywno-owocowy. Dzień przed (jak zwykle) gotujemy duży gar czerwonego barszczu według przepisu, który można znaleźć tutaj: http://alkalicznystylzycia.blogspot.com/2014/09/barszcz-czerwony-do-popijania-wspaniay.html

19.10(niedziela) - 20.10 (poniedziałek) ZAKOŃCZENIE
Zakończenie oczyszczania. W tych dniach nasze pożywienie będzie lekkie. PONOWNIE POLECAM nagotowanie krupniku ryżowego lub zupy z kaszy jaglanej uzupełnione o warzywa i owoce. Można zjeść kromkę chleba lub owoce, czy warzywa, które nie były dozwolone w trakcie oczyszczania. NIE JEMY JESZCZE MIĘSA, ani nic ciężkiego.

W TRAKCIE OCZYSZCZANIA BEZWZGLĘDNIE jest ZAKAZANE:

Wszytko oprócz warzyw, przypraw i owoców z LISTY DOZWOLONYCH, przy czym podstawą mają być warzywa, a owoce wyłącznie jako dodatek. 
Na naszej liście produktów, z których NIE BĘDZIEMY W OGÓLE KORZYSTAĆ znajdują się m.in.:
Skrobia (ziemniaki), tłuszcze, białka (sery, mleko, mięso), węglowodany (kasze, zboża, chleb), fasola, groch itp., banany, gruszki, morele, czereśnie, figi, daktyle (inne owoce zawierające dużo cukru), orzechy, warzywa w puszkach lub inne przetworzone gotowe, czarna herbata i mocna zielona herbata, kawa, alkohol, nikotyna, jakiekolwiek przyprawy zawierające cukier, glutaminian itp. I wszelkie pozostałe, których nie ma na liście dozwolonych.

LISTA DOZWOLONYCH PRODUKTÓW

WCZEŚNIEJ MOŻEMY:
Zaopatrzyć się w suszone zioła, przyprawy i herbatki, co najmniej:
  • tymianek
  • majeranek
  • bazylia
  • rozmaryn
  • lubczyk
  • szałwia
  • kurkuma
  • imbir suszony
  • kminek
  • pieprz
  • pieprz Cayenne
  • cynamon mielony
  • ziele angielskie
  • listek laurowy
  • mielona czerwona papryka
  • mielona kozieradka,
  • sól morska lub himalajska
  • przecier pomidorowy
  • herbatki ziołowe - takie, które mogą nam smakować, np. malinową, melisę, pokrzywę, rooibos, mieszankę kilku ziół (w wystarczającym wyborze są na przykład w Biedronce)

UWAGA: JEŚLI MACIE INNE SWOJE ULUBIONE PRZYPRAWY, Z KTÓRYCH KORZYSTACIE – sprawdźcie, czy nie zawierają glutaminianu, antyzbrylaczy lub innych podejrzanych składników, bo takie trzeba będzie całkowicie WYELIMINOWAĆ. CAŁKOWICIE WYELIMINUJEMY TEŻ różnorodne mieszanki warzywne w słoikach, bo one zawierają cukier, sól, tłuszcz i różne dodatki konserwujące. Będziemy używać wyłącznie produktów świeżych i ewentualnie warzyw mrożonych (dobrze mieć coś na wszelki wypadek w zapasie, np. mrożone brokuły czy kalafior).

Przygotujmy wcześniej zakwas buraczany. Trzymany w lodówce, może stać przez wiele tygodni. Na to, aby zakwas był gotowy, potrzeba około 5-7 dni. Zrobienie zakwasu jest proste, wymaga maksymalnie pół godziny czasu, a przepis jest TUTAJ>>>>

PÓŹNIEJ (na ostatnią chwilę):

WARZYWA I OWOCE najlepiej będzie kupić w ostatnich dniach, aby były świeże :).

Niezbędne będą:
  • cytryny (one będą potrzebne codziennie, więc zróbmy zapas)
  • buraki (będą konieczne w ilości potrzebnej na ugotowanie dużego garnka czystego barszczu, który bardzo nam się przyda). 
  • świeży korzeń imbiru (około 30dkg)
  • kapusta kiszona
  • ogórki kiszone
  • czosnek
  • korzeń chrzanu (opcjonalnie do czosnku)
  • włoszczyzna (zapas do gotowania prostych zup)
Poza tym możemy wybierać wśród:
  • grejpfruty
  • jabłka
  • kiwi
  • pamelo
  • cebula
  • marchew
  • pietruszka
  • brukselka
  • kapusta (różne rodzaje: biała, czerwona, włoska, pekińska)
  • por
  • sałata (różne rodzaje)
  • brokuły
  • bakłażany
  • kalafior
  • cukinia
  • seler
  • rzodkiew
  • rzepa
  • rzodkiewka
  • kalarepa
  • ogórki świeże
  • kabaczki
  • rukola
  • roszponka
  • pomidory
  • papryka
  • natka pietruszki
  • koper
  • seler naciowy
  • szczypiorek
  • jarmuż
  • dynia
Świetnie sprawdzą się też świeże zioła (opcjonalnie):
  • rozmaryn
  • tymianek
  • bazylia
  • oregano
  • lubczyk
  • mięta
  • melisa
Kupujmy produkty jak najbardziej sezonowe!!!.

Innych warzyw i owoców NIE KUPUJEMY :). Będziemy jedli tylko produkty z pośród wymienionych powyżej, ALE ZA TO DO WOLI :).

WYTYCZNE DOTYCZĄCE JEDZENIA i PICIA

1. Wszystkie możliwe do jedzenia warzywa, czy też owoce:
MOŻNA JEŚĆ w postaci surowej, gotowanej, pieczonej, duszonej, soków  (rozcieńczać ciepłą wodą), zup, wywarów, kiszonek. Nie ma ograniczeń, co do ilości, ale tylko te z listy dozwolonych.

2. KONIECZNIE!!! CODZIENNIE muszą być zjedzone:
Porcja produktów kiszonych (wpływają na oczyszczanie jelit i budowę właściwej flory bakteryjnej) – kapusta kiszona, ogórki kiszone, sok z kiszonych buraków (jeśli komuś zakwas nie wyszedł, będzie bez zakwasu). Kiszonki jadamy o dowolnej porze, albo samodzielnie, albo dodając je do surówek. Kto ma zakwas, niech wypije (niezależnie od jedzenia kapusty kiszonej bądź ogórków) między posiłkami codziennie ćwierć do pół szklanki. Kto zakwasu nie ma - będzie bez niego.
Czosnek (przynajmniej jeden ząbek dziennie w postaci surowej) lub zamiennie chrzan (w postaci surowej). Można je dodać np. do surówek, dressingu z wody, cytryny i ziół lub duszonych warzyw na sam koniec itp.).

3. Koniecznie trzeba mieć potrawy gotowane (organizm w trakcie postu warzywnego nieco się wychładza). 

4. Potrawę na ciepło gotujmy na zapas tak, abyśmy mieli ją dostępną przez 2-3 dni.

5. Wśród potraw ciepłych będą mogły się znaleźć przykładowo:
- leczo jarskie
- kapusta gotowana a’la bigos
- zupa warzywna/jarzynowa (może być też ogórkowa, kapuśniak, pomidorowa) 
- no i oczywiście zbawienny barszczyk czerwony, który na pewno każdy z nas doceni.

Poza w/w potrawami, można zjeść na ciepło coś bardzo prostego, np.
- zblanszowany brokuł lub kalafior doprawiony dressingiem: sól z mikroelementami lub morska + zmiażdżony ząbek czosnku + tymianek lub inne zioła + kilka kropel soku z cytryny + woda
- paprykę zapiekaną lub duszoną, nadzianą posiekanymi: cukinią + cebulą + natką pietruszki + zioła + sól + zmiażdżony ząbek czosnku
- pieczone jabłka posypane cynamonem lub mus jabłkowy (lekko rozgotowane w małej ilości wody, kawałki jabłek). UWAGA, dla wielu osób to przysmak, więc trzeba się pilnować aby nie przesadzić. 2 jabłka to jest odpowiednia ilość.
- uduszona papryka z cebulą + zioła, sól, czosnek

Te proste posiłki są do przygotowania w kilkanaście minut, dania ciepłe w pół godziny. Leczo, kapustę, zupę można zrobić na 2-3 dni, a barszcz do popijania, nawet na 4-5.

To będzie 10 dni, prostego jedzenia!!!.

Wiele inspiracji potraw znajduje się w komentarzach na Facebooku, w wydarzeniu poprzedniej odnowy: https://www.facebook.com/events/437364376407057/
Na pewno pojawi się też wiele nowych, bo doświadczenie pokazuje, że chętnie dzielimy się pomysłami, przepisami, zdjęciami z tego, co jemy. Więc nie ma się co martwić o to, że zabraknie pomysłów, albo będzie monotonnie lub, że będziemy chodzili głodni.

6. Jemy bez ograniczeń co do ilości jedzenia, ale wyłącznie produkty z listy dozwolonych.

7. W międzyczasie możemy podjadać jabłka, ogórki kiszone, marchewki, paprykę, kalarepę, seler naciowy, czy inne warzywa, które nam smakują na surowo. Można także przygotować sobie proste surówki, sałatki np.
- marchew z jabłkiem
- kapusta kiszona z jabłkiem (ewentualnie marchwią i porem)
- surówka z kapusty pekińskiej, ogórka kiszonego, cebuli (ewentualnie pora, selera naciowego, papryki)
- surówka z selera z jabłkiem z dodatkiem wody, soku z cytryny i soli
- sałatka z buraków z barszczu, podduszonych na odrobinie wody z czosnkiem i tymiankiem plus kilka kropli soku z cytryny
- roszponka z rukolą i dressingiem z ziół, wody, cytryny, soli

Surówki i wszystkie potrawy na ciepło można posypywać natką, koperkiem, szczypiorkiem, świeżą bazylią, rukolą (bardzo dodadzą aromatu i smaku).

8. OBOWIĄZKOWO dużo pijemy, ale nie na siłę  (1,5-2litry dziennie) i głównie: ciepłej wody z cytryną (wystarczy plasterek na szklankę), herbatek ziołowych, owocowych. Jeśli jest nam chłodno, dodajmy do napojów 1-2 plasterki zmiażdżonego imbiru. Można też zagotować przez 5 minut 4 plasterki imbiru (ewentualnie kilka goździków) i taką imbirową herbatkę albo pić, albo zalać nią dowolnie wybraną owocową herbatę. Jeśli pijemy soki (tylko własne, naturalne, np. z marchwi, jabłkowy czy pomidorowy) – to koniecznie trzeba je rozcieńczyć pół na pół z wodą.

9. Każdy dzień zaczynamy na czczo od szklanki, dwóch ciepłej wody z cytryną (cytryna do smaku - tyle ile lubimy).

10. Przed wyjściem do pracy zjedzmy solidne śniadanie.  Dobrze jest zjeść ciepłą potrawę (cokolwiek, co mamy na ciepło - zupę czy jarskie leczo). 

11. Do pracy zabierzmy ze sobą jabłka, marchewki, seler naciowy (coś, co możemy podgryzać i zaspokoić głód; można też zabrać surówkę). Dobrze jest zabrać termos z gorącym, czystym barszczem do popijania. Gorący barszcz jest zbawienny i każdy go docenia, a jego popijanie działa cuda dla nastroju, rozgrzania, zaspokojenia smaka na coś. Chwila z kubkiem gorącego barszczu jest zawsze, w trakcie oczyszczania, jak uczta (prawie dla każdego). Potem w tym termosie możemy sobie zaparzyć herbatkę ziołową.

12. W barkach są dostępne różne sałatki, surówki. Jeśli mamy zwyczaj w trakcie pracy jadać w barkach, możemy zjeść czyste warzywa, sałatkę bez dressingu. Zapytajmy, czy czasem nie zostały do nich dodane oleje, cukier itp. (takich nie można).

11 PRZYDATNYCH, WAŻNYCH UWAGI i WYTYCZNYCH:

1. Bez względu na pogodę, ubierajmy się cieplej niż zwykle. Zabierzmy ze sobą dodatkowy sweterek, ponieważ w trakcie jedzenia tylko warzyw i owoców, nasz organizm się wychładza i mamy większe tendencje do marznięcia)

2. KONIECZNIE zapewnijmy sobie przynajmniej 20 minut szybkiego spaceru (można to zrobić celowo wychodząc na spacer, albo zostawiając sobie dystans na dojście do pracy na nogach). Idąc, starajmy się skoncentrować na oddechu.

3. Nie zrywajmy się na równe nogi po przebudzeniu (jest inne krążenie, wstajemy powoli).

4. CODZIENNIE rano, przed lub po wstaniu z łóżka, poświęćmy 5 minut na myśl o tym, za co jesteśmy wdzięczni (można nastawić timer, żeby nie kontrolować czasu). WDZIĘCZNOŚĆ jest bardzo ważna. Buduje odpowiednie nastawienie, wspomaga relaks, dobry sen i dystans do problemów, ułatwi okres oczyszczania. Koncentracja na tym, co mamy a nie na wyrzeczeniach, działa cuda dla zdrowia i samopoczucia. Rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni mogą być zupełnie zwykłe, jak to, że mamy ciepło w domu, przeszliśmy kolejny dzień odnowy ;), smakowała nam zupa, pojawiło się słońce, ktoś się do nas uśmiechnął, że trafił w nasze ręce ciekawy artykuł lub takie, jak to, że jesteśmy zdrowi lub zdrowi są nasi bliscy, że zakończyliśmy terminowo jakieś zadanie, że możemy odczuwać wszystkie zmysły itd. Rzeczy mogą się powtarzać każdego dnia (nie chodzi o to, aby wymyślać na siłę). Skupienie na wdzięczności powinno przynieść większy spokój, większą radość, pozytywne nastawienie do tego, co nas czeka i wiele innych korzyści. Jeśli będą chętni, to zrobimy też wirtualne spotkanie z wdzięcznością wieczorem, codziennie o 21:00 (5 minut wdzięczności z filmikiem z you tube).

5. Na 10 dni postu warzywno-owocowego, postarajmy się zająć tylko obowiązkami, pracą i odnową. Zrezygnujmy z siedzenia na Facebooku i internecie ;). Dzięki temu pojawi się przestrzeń czasowa na odpoczynek i relaks. Możemy sobie zrobić masaż pod ciepłym prysznicem, albo poleżeć słuchając muzyki, albo pospacerować. Chodzi o to, aby poza tym, co musimy robić, resztę czasu przeznaczyć dla siebie, na niespieszne życie.

6. Jeśli musimy gotować w tym czasie dla dzieci – zaplanujmy posiłki, których sporządzenie wymaga niewiele czasu (np. z wykorzystaniem mięsa drobiowego, które grilluje się szybko) i dania, które można przyrządzić z zapasem (np. pulpety z mielonego indyka, czy jakieś danie jednogarnkowe do ryżu).

7. WYJĄTKOWO, przy uczuciu słabości lub gdy nam niedobrze  można wypić szklankę ciepłej wody z cytryną i łyżeczką naturalnego miodu.

8. W razie zaparć można wypić rano wywar z warzyw (odlany z zupy warzywnej) z łyżeczką zmielonego siemienia lnianego. Siemię powinno postać chwilę.

9. Czasem w trakcie oczyszczania, pojawia się okresowo smak w ustach, który może nie być dla nas przyjemny. Rozwiązaniem dla uczucia świeżości jest ssanie goździków. 

10. Zrezygnujmy z mocno nachemizowanych kremów, balsamów do ciała itp. Kupmy albo kosmetyk konserwowany związakmi pochodzącymi z natury, albo używajmy do skóry w tym czasie - oleju kokosowego. 

11. W trakcie oczyszczania warto pamiętać o obmywaniu twarzy i rąk zimną wodą. Ten prosty zabieg bardzo wiele daje dla uczucia świeżości i orzeźwienia. Jest też bardzo pomocny, kiedy czujemy się słabiej (osłabienie w pierwszych dniach może wystąpić). Zresztą, polecam zwyczajnie o nim pamiętać i wypróbować ilekroć będziemy mieli ochotę. Przyjemne jest też zakończenie porannego, ciepłego prysznica, ochlapaniem buzi i przedramion zimną wodą. 

KRYZYS!!! 3-4 dnia, często pojawia się uczucie większej słabości, mogą wystąpić bóle głowy, gorzki smak w ustach, ewentualnie nasilenie jakichś dolegliwości, problemów ze skórą czy uczucie, że jest nam niedobrze, a czasem nawet wymioty. Jest to normalne. To kryzys. Te dni akurat u nas, wypadną w pierwszy weekend. Z góry zaplanujmy, że weekend będzie swobodny, że będzie w nim dużo czasu na odpoczynek. Kiedy to przejdzie, POTEM będzie już tylko lepiej :). U mnie podobny kryzys, jeśli się pojawiał, zwykle trwał nie dłużej niż pół dnia, a często 3-4 godziny.

Wiele cennych i inspirujących komentarzy znajdziemy na wydarzeniu poprzedniej edycji odnowy na Facebooku lub pod postem odnowy styczniowej TUTAJ>>>



BARSZCZ CZERWONY do popijania, wspaniały na czas oczyszczania!


W tej wersji, barszczyk smakuje wybornie. Niektórzy przyrządzają go także na Wigilię. 
Składniki:
  • tymianek (szczypta)
  • kurkuma (1/3 łyżeczki)
  • majeranek (2 łyżeczki)
  • buraki 1kg
  • kminek (1 łyżeczka mielonego lub zmiażdżonych ziarenek)
  • marchewka 2szt.
  • pietruszka 2szt.
  • suszone grzybki 4 szt.
  • imbir w proszku (1/3 łyżeczki)
  • kozieradka (1/2 łyżeczki)
  • seler 1/3szt.
  • cebula 2szt.
  • por
  • czosnek 5 ząbków
  • pieprz cayenne
  • 2 liście laurowe
  • 5 zairen ziela angielskiego
  • czarny pieprz
  • sól morska
  • bazylia suszona
  • natka pietruszki (pęczek)
  • sok z cytryny
  • zakwas buraczany

Wykonanie:
Do 3ch litrów wrzątku dodać kolejno: szczyptę tymianku, kurkumę, majeranek, pokrojone buraki, kminek, pokrojone marchewki, pokrojona pietruszkę, 1 szklankę wywaru z grzybów (niekoniecznie), imbir, kozieradkę (niekoniecznie), pokrojony seler, pokrojone na ćwiartki cebule, por, przeciśnięte ząbki czosnku, szczyptę pieprzu cayenne, liście laurowe, ziele angielskie, odrobine pipeprzu, sól, bazylię, pęczek zgniecionej natki.
Gotować ok. 20-25 minut. 
Dodać 1-3 łyżek soku z cytryny ( do smaku) i zakwas buraczany (do smaku, jeśli mamy). Zagotować. Przecedzić i popijać gorący, kiedy mamy ochotę. 


środa, 27 sierpnia 2014

JARMUŻ top produkt


Niewątpliwie superproduktem jest jarmuż. Z jego dobrodziejstw trzeba korzystać, a ponieważ nie jest to proste gotując, ja używam go do zielonych koktajli. To najprostszy dla mnie sposób, aby jarmuż był stale obecny w kuchni. Nie traci też przy tym swoich cennych wartości. 
Jestem zwolenniczką upraszczania w kuchni i czasem są produkty, które nie tak łatwo przyrządzić smacznie i szybko, a jednocześnie są tak wartościowe, że nie sposób byłoby z nich zrezygnować. Do takich właśnie nalezy jarmuż.
Kiedy już na jarmuż trafimy, możemy po opłukaniu go, oderwać liście od twardych części i tak przygotowany zamrozić. Praca na kilka minut, a mamy wtedy jarmuż pod ręką. Dodatkowo, po przemrożeniu, traci on goryczkę i łatwiej wtedy wykorzystać go także do potraw gotowanych. 
Choć ja osobiście bardzo rzadko gotuję to warzywo. Zielone koktajle z jego udziałem, całkowicie zaspokajają moją potrzebę korzystania z jarmużu. I takie jego wykorzystanie polecam najbardziej, także z uwagi na to, że nie poddajemy go wtedy żadnej obróbce cieplenej, a więc zachowuje on wszystkie najcenniejsze dla nas składniki. 
Inspiracje na przygotowanie koktajli znajdziecie tutaj:
Składnikiem zielonym kazdego z nich, może być jarmuż.

wtorek, 19 sierpnia 2014

NIE MA ZDROWIA BEZ SŁOŃCA – BEZCENNA WITAMINA D


Nie mam w zwyczaju powielać cennych treści – z dostępnych obecnie powszechnie źródeł wiedzy. Na końcu tego artykułu, znajdziecie 2 polecane pozycje książkowe i 2 linki (pierwszy - artykuł wyczerpujący najważniejsze treści merytoryczne; drugi to artykuł napisany niezmiernie wyraziście i bez ogródek) – w których, kto ciekawy, może sobie poczytać bardziej szczegółowo o witaminie D.

Zależy mi natomiast na tym, aby ta oczywista prawda, że odpowiednia dawka promieni słonecznych UVB jest niezbędna i mniej oczywista, że witamina D ma ogromne znaczenie dla zdrowia i samopoczucia (zwykle częściej słyszymy o skutkach jej nadmiaru aniżeli niedoboru), stała się Waszą prawdą, bo nikt inny, jak tylko każdy z nas sam, a już na pewno nie medycyna w obecnym stanie w Polsce – o nas nie zadba.
Weźmy sobie więc tę prawdę na tyle mocno do serca, aby stała się ona wymiarem praktycznym naszego życia. Zwłaszcza, że nie jest to nic skomplikowanego. Wystarczy o kilku podstawach pamiętać.

Rola słońca jest nieoceniona. Wciąż jednak słyszymy zalecenia dotyczące ochrony przed promieniami słonecznymi (powszechnie zalecane i reklamowane jest stosowanie kremów z filtrami, wciąż słychac ostrzeżenia o zagrożeniu dla zdrowia skóry). 
Tymczasem czy wiecie, że około 90% społeczeństwa ma poważne niedobory witaminy D? No a w końcu słońce jest bardzo ważnym jej źródłem. W okresie letnim, w naszym klimacie – najważniejszym. 
Niełatwo pozyskać odpowiednią ilość witaminy D z pożywienia (głównym jej źródłem w pożywieniu są tłuste ryby, dobrej jakości nabiał i jajka).
Zlekceważenie poziomu witaminy D, jaki mamy w organizmie, jest poważnym w konsekwencjach błędem. 
Z uwagi na antysłoneczne kampanie z jednej strony, a  z drugiej na nadmierne korzystanie ze słońca prowadzące do opalenizny (ta, jest niczym innym jak reakcją obronną przed nadmiarem słońca, a jednocześnie źle wpływa na poziom witaminy D w organizmie, zaburzając proces jej wytwarzania) – warto sprawdzić ile naprawdę tej witaminy w naszym krwioobiegu się znajduje. BEZ JEJ OPTYMALNEGO POZIOMU, trudno jest cieszyć się świetnym samopoczuciem fizycznym, dobrą kondycją psychiczną, właściwą wagą, zdrowym ciałem i w pełni sprawnie działającym układem odpornościowym. 
Nim więc zaczniemy słuchać ostrzeżeń dotyczących zbyt dużych ilości witaminy D, najpierw zobaczmy, czy nie jesteśmy w grupie 90% Polaków, których dotyczy jej zbyt mała, do zachowania zdrowia, ilość.
Trzymanie się zasad odżywiania w dbałości o równowagę pH i właściwą florę bakteryjną jelit przynosi ogromne korzyści i ma też duże znaczenie dla oddziaływania witaminy D w naszym ciele. Jednak najpierw musimy skądś tę witaminę wziąć. Dlatego słońce jest nam absolutnie niezbędne. I TO JEST SPRAWA PIERWSZEJ WAGI, która zwielokrotni pozytywne efekty jakie osiągamy, zaczynając dbać o siebie. SPRÓBUJCIE sami – zmianę zauważycie.

Co zatem należy zrobić? ZUPEŁNIE NIEWIELE.
a) sprawdzić poziom witaminy D w organizmie (wskazówka co zbadać i jaka powinna być zawartość będzie poniżej)
b) jeśli mamy jej za mało, uzupełnić niedobory przynajmniej do momentu osiągnięcia wartości powyżej 50ng/ml
c) utrzymywać jej dobry poziom stale. W tym celu zażywać 15 minutowych kąpieli słonecznych w miesiącach kwiecień-wrzesień (jeśli jest taka możliwość, to nawet codziennie), w czasie, kiedy słońce jest najwyżej (czyli najlepiej w samo południe); w miesiącach pozostałych korzystać dodatkowo z suplementów (dbając jednocześnie o jedzenie zielonych warzyw i kiszonek)

Kąpiele słoneczne powinny stać się naszą codziennością. Kąpiel słoneczna nie oznacza opalania się (to nie jest zdrowe). Długość przebywania na słońcu, którą możemy nazwać kąpielą słoneczną, a nie opalaniem się, jest nieco indywidualna – dla jednej osoby może być to 10 minut, a dla innej 20. Aby zanadto nie komplikować, możemy przyjąć, że 15 minut w południowym słońcu powinno wystarczyć i zabezpieczyć nam odpowiednią ilość witaminy D w okresie letnio-wiosennym. Oczywiście pod warunkiem, że część naszego ciała jest odkryta i nie mamy na sobie kremów z filtrami ochronnymi.
Okresowo robimy różne badania krwi, nikt jednak nie zawraca sobie głowy witaminą D. Tymczasem jej niski poziom to prosta droga do braku zdrowia i powinno się brać ją pod uwagę jako badanie podstawowe.
Polecam, aby badając krew, zbadać także poziom witaminy D – konkretnie wykonać badanie zawartości 25(OH) we krwi. Takie badanie dobrze jest co jakiś czas powtórzyć. Pod koniec lata powinniśmy mieć jej dość, ale czy mamy? Statystyki wskazują na to, że nie.
Normy w Polsce zawierają się w granicach pomiędzy 30ng/ml a 70ng/ml. Przy czym dbając o zdrowie, absolutnie nie należy się zadowalać, jeśli zawartość 25(OH) jest niższa aniżeli 50ng/ml. Jeszcze lepiej, kiedy jest większa niż 60ng/ml.
Badanie dlatego warto powtórzyć, że przez wiele miesięcy w roku, nie mamy dostępu do wystarczającej ilości słońca. Właściwie w miesiącach od października do marca, chcąc zadbać o dobry poziom witaminy D, trzeba ją suplementować. Na rynku jest wiele dostępnych preparatów w postaci kropli, sprayu czy kapsułek żelowych. Decydując się na jakiś, warto zwrócić uwagę ile jednostek witaminy suplement zawiera. Kiedy płacimy za suplementy, to właśnie zawartość aktywnego składnika (w przypadku wit. D zawartość podawana jest w jednostkach międzynarodowych - IU) powinna być główną kwestią weryfikującą cenę – wtedy możemy ocenić, czy opłaca nam się suplement kupić. Suplementami, które mają zaledwie 200 IU (a takie też są w sprzedaży, zwłaszcza, że taki poziom jest w Polsce jako RDA – zalecane dzienne spożycie)  – w ogóle nie należy sobie zawracać głowy. 
Ja kupiłam z zawartością 2000 IU w jednej kapsułce. Kiedy zweryfikuję, jaki poziom witaminy D mam we krwi, wtedy zdecyduję, o jakie jej ilości jednostek, uzupełnię dietę jesienią i zimą, korzystając z suplementów.
Jeszcze jednym sposobem może być korzystanie z lamp emitujących UVB. Taką lampę można mieć w łazience i naświetlać się codziennie po prysznicu, przez kilka minutek. Lampa jest dobrym rozwiązaniem, ale nie są one tanie, a trzeba byłoby mieć taką w domu, aby robić to systematycznie.

Aby witamina D dobrze i właściwie spełniała swoją rolę w naszym ciele, niezbędna jest odpowiednia ilość witaminy K. TO BARDZO WAŻNE, aby wapń trafiał tam, gdzie powinien (do kości, zębów), a nie tam, gdzie mógłby nam zaszkodzić. O witaminę K raczej nie musimy się martwić, o ile stosujemy się do zasad odżywiania dbających o równowagę kwasowo – zasadową (głównie chodzi o obecność w codziennej diecie kiszonek oraz warzyw mających zielone liście i krzyżowych, np. jarmużu, szpinaku, rukoli, brokuł, kapusty, botwinki). Dodatkowo jej źródłem są masło i nabiał oraz jajka. Można też ją suplementować, ale wtedy należy pamiętać, że nie chodzi o witaminę K1 (a taką nam pewnie dadzą w aptece, kiedy zapytamy o witaminę K), ale o witaminę K2. Autor książki "Ukryte terapie" - Jerzy Zięba - zaleca suplementować witaminę K2 (konkretnie K2-MK7), przy suplementacji witaminy D3, z uwagi na to, że obie one są potrzebne do tego, aby wapń trafił tam, gdzie trzeba (czyli do kości i zębów, a nie np. tkanek miękkich).

Nie zbagatelizujcie wartości witaminy D i zbadajcie jej poziom u siebie. To badanie jest równie ważne jak podstawowe wksaźniki badane w morfologii. Być może okaże się, że wiele dolegliwości można prosto wyeliminować. Nie wspomnę o profilaktyce nękających nasz świat chorób. 

Jeśli macie ochotę nieco bardziej zagłębić się w temat, to polecam:

Jerzy Zięba „Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie”
Dr Sarfraz Zaidi „Witamina D kluczem do zdrowia”

A także obszernie i wyczerpująco napisany artykuł na blogu Akademii Witalności:

http://www.akademiawitalnosci.pl/witamina-d-brakujacy-kawalek-twojej-ukladanki-zdrowia/#more-4640


Aby się jeszcze bardziej zmotywować do zbadania poziomu witaminy D oraz jej uzupełnienia, POLECAM! przeczytanie jeszcze tego artykułu:


http://www.zyciekalisza.pl/?str=61%2C89&id=139833