czwartek, 18 grudnia 2014

Równowaga kwasowo - zasadowa, zakwaszenie organizmu


Trafiłam niedawno na filmik na you tubie, w którym młody człowiek usilnie przekonywał, że nie ma znaczenia, czy jadamy żywność zakwaszającą, bo mechanizmy buforowe naszego ciała, są takie, że organizm utrzyma pH we właściwej równowadze. Także na fan page Alkaliczny styl życia, pojawiła się krótka dyskusja, w której są wypowiedzi, przekonujące nas, iż jedzenie dla zakwaszenia, nie ma znaczenia. Cyt.: 
".... równowaga kwasowo - zasadowa to jedna wielka ściema, organizm ma takie systemy buforowania, że nigdy nie dopuści do zakwaszenia organizmu..... jak każdy metabolit, mocz jest wskaźnikiem tego, co jemy, ale to, że po zjedzeniu mięsa, ma odczyn bardziej kwaśny, niż zasadowy, nie ma znaczenia dla zdrowia..... zapewniam, że systemy buforowe, utrzymują pana krew na prawidłowym pH, bez względu na to, co pan je...."
Czyżby?
Kwasy, to uboczne toksyczne produkty tego, co jemy. Do pewnego stopnia, organizm usuwa odpady kwasowe drogami wydalania (wydalanie moczu, pocenie się, defekacja). Nadmiar kwasów powstających w procesie przemiany materii (bezpośrednio jest to związane z żywnością) powoduje, że ich eliminacja drogami wydalania, przestaje być skuteczna. Kwasy zaczynają kumulować się wewnątrz naszego ciała, co jest wprost przyczyną powstawania wielu chorób, ognisk zapalnych, grzybów, nadwagi (tłuszcz w tym przypadku jest ochronny, bo to w nim kumuluje się duża ilość niewydalonych kwasów).
Ponadto, sam mechanizm buforowania, chroniący naszą krew przed zakwaszeniem, który polega na pobieraniu z organizmu pierwiastków alkalizujących, np. wapnia, potasu, magnezu, w celu neutralizacji kwasów, jest logicznie szkodliwy. Skutki tego są widoczne i odczuwalne w czasie. Innymi słowy, zakwaszający posiłek nie trafia wprost do naszego krwioobiegu. Gdyby tak było, w sekundzie byśmy umarli. 
Jednak ciągłe pobieranie minerałów z organizmu (posiłki zakwaszające nie dostarczą ich bowiem w wystarczającej do neutralizacji kwasów ilości) to tak, jak byśmy ciągle pobierali pieniądze z konta, bez jego zasilania. Konto w końcu staje się puste, podobnie jak np. zużywanie wapnia powoduje, że nasze kości, zęby stają się odwapnione, kruche, czyli zwyczajnie chore. 
O mechanizmach buforowania i konsekwencjach stylu odżywiania zakwaszającego, pisałam tutaj >>

Zgodzicie się chyba, że miarą dobrego zdrowia jest dobre samopoczucie, energia, zdrowy, mocny sen??? Wystarczy 2 tygodnie eksperymentu z jedzeniem żywności zakwaszającej versus 2 tygodnie z jedzeniem w 80% naszego całodziennego menu żywności alkalizującej, by odczuć bardzo wyraźną różnicę. Nie polecam robić eksperymentu z żywnością zakwaszającą, ale dobrym, ekstremalnym przykładem, jest tutaj film dokumentalny, który ostatnio polecałam pisząc o szkodliwości fast foodów tutaj >>>
Natomiast bardzo polecam 2 tygodnie ścisłego trzymania się odżywiania z przewagą pożywienia alkalizującego (80% całości jedzenia). Kto nie próbował, pewnie się zdziwi, jak szybko można osiągnąć ogromne efekty w samopoczuciu. Tylko w 2 tygodnie!!!
Chciałabym jeszcze wspomnieć, że często mylnie nam się wydaje, że jadamy super zdrowo i tak, by nasze komórki, cieszyły się życiem, w zdrowym dla nich, środowisku alkalicznym. 
Co z tego, jeśli nawet nie jadamy żywności najbardziej zakwaszającej (produkty przetworzone, przemysłowe, białko zwierzęce, fast foody), ale nie dbamy o zachowanie proporcji żywności kwasowej do zasadowej i spożywamy za dużo makaronu, nabiału, ryżu, słodkich owoców i innych zakwaszających pokarmów, w stosunku do tych o właściwościach alkalizujących? Wtedy dalej jest za duża produkcja kwasów. Polecam poczytać o doświadczeniach mężczyzny, po 12 dniowym programie silnie alkalizującym w ośrodku dr Younga tutaj >>
Takie są również i moje doświadczenia. By czuć się najlepiej jak to jest możliwe, każdy przy swoich różnych uwarunkowaniach, trzeba zadbać o znaczną przewagę żywności zasadowej. Nie jako dieta, ale jako styl odżywiania. 
Nie ma nic mniej skomplikowanego, bo wystarczy wiedzieć, które produkty są zasadotwórcze, a które kwasotwórcze i tak komponować posiłki, by tych pierwszych było codziennie 70-80% całości jedzenia. Nie będziemy musieli liczyć kalorii, białek, węglowodanów, indeksów glikemicznych (odnośnie indeksu glikemicznego, produkty zalecane, czyli te o indeksie najniższym - poniżej 50 - to są produkty alkalizujące :) ). 
Jeśli nie czujemy się dobrze, a myślimy, że dbamy o jedzenie i jadamy zdrowo - to zweryfikujmy to, najlepiej zapisując przez kilka dni wszystko, cokolwiek zjedliśmy, bądź wypiliśmy (dosłownie wszystko, nawet tzw. "jednego gryza"). I wtedy przyjrzyjmy się, jakie miejsce w naszych zapiskach, znalazła żywność o charakterze zasadowym. Możemy się zdziwić. 
A potem przejdźmy na 2 tygodnie alkalizującego pożywienia (można w tym czasie, by wzmocnić efekty, uzupełnić odżywianie o suplementy alkalizujące, jak zielone proszki dr Younga albo młody jęczmień, chlorellę, czy spirulinę) i SAMI DOŚWIADCZMY RÓŻNICY.
Żadnej "ściemy" tutaj nie ma. To zarówno fakty, jak też doświadczenia wielu osób. To szereg wykonanych badań naukowych. To styl jedzenia całych grup ludzi najzdrowszych. 
A bardzo ścisłe programy alkalizującego odżywiania, to w końcu sposoby leczenia żywnością wielu schorzeń, stosowane w ośrodkach dr Dąbrowskiej lub przez Adwentystów (słynących z jednej strony z tego, że znajdują się wśród najzdrowszych ludzi w naszym świecie, a z drugiej z tego, że kształcą i prowadzą kliniki, w których podstawą leczenia są takie ścisłe dietetyczne programy). 

wtorek, 16 grudnia 2014

MLEKO - czy mleko jest dobrym źródłem wapnia? Produkty mleczne fermentowane.


O mleku znajdziemy wiele materiałów w internecie. Często jednak pochwalają one picie mleka, choć da się wśród nich wyłowić także te, prezentujące solidne materiały naukowe, dotyczące efektów spożycia mleka. 
Mnie do napisania tego postu skłonił eksperyment, jaki zrobiłam - poświęcając kilkanaście złotych, by móc z pewnością Wam to powiedzieć. Żadne z kupionych przemysłowych mlek (nieważne czy filtrowane, czy pasteryzowane w niskiej temperaturze, czy inne) nie zsiada się w taki sposób, jak widać na zdjęciu. Nawet, jeśli zdarzyło się, że któreś z nich, przypominało mleko zsiadłe, to było ono pozbawione smaku zsiadłego, a w tle przebijał jakiś nieprzyjemny smak i gorycz. Najgorsze jest UHT, które stojąc, zupełnie gorzknieje i zaczyna śmierdzieć. UHT to mleko wykorzystywane w knajpach, kafeteriach, kawiarniach, bo przez długi czas się nie psuje.
Mleko na zdjęciu, to mleko z mlekomatu. I tylko temu lub mleku prosto z gospodarstwa, możemy zaufać.
W wielu materiałach podaje się, że pH mleka jako zasadowe, bądź bliskie zasadowemu. Dotyczy to wyłącznie mleka naturalnego, z którym mleko przemysłowe niewiele ma wspólnego (widać to już po próbie jego ukwaszenia). Jak każdy inny przemysłowy produkt spożywczy - zakwasza organizm! Nie ma też co liczyć na to, że dostarczymy wraz z nim, odżywczych składników.
O ile z mlekiem w ogóle nie należy przesadzać (przesadą jest traktowanie go jako standardowego, często obecnego w naszej kuchni pożywienia), o tyle z mleka przemysłowego, to już zupełnie nie należy korzystać.
Nie polecam picia mleka, a jeśli już z niego korzystamy, to zdecydowanie jako wyjątek, nie reguła naszego odżywiania. 

Kilka informacji o mleku.
Mleko zawiera dużo wapnia, ale też bardzo dużo fosforu. Duża ilość fosforu powoduje, że wapń nie tylko źle się wchłania, ale też jest "wypłukiwany" z kości. Nie bez powodu kraje, w których spożywa się najwięcej mleka, mają także największy odsetek zachorowań na osteoporozę. Gdyby mleko było tak wartościowe, ze względu na zawarty w nim wapń, logiczne jest, że sytuacja byłaby zupełnie odwrotna.
Poza tym, przykładowo jarmuż zawiera wapnia znacznie więcej. 
Jako ciekawostka, warto wiedzieć, że sole fosforu są szeroko stosowane w przemyśle spożywczym (podnoszą trwałość produktów, zwiększają ich kruchość, soczystość, nadają ładną barwę wyrobom wędliniarskim... są wykorzystywane w napojach, wyrobach wędzonych, serach topionych, ciastach i ciasteczkach, zupach z torebki,  i innych). Wykorzystanie fosforu w produkcji żywności, to jedna z przyczyn wpływająca na kwasowość produktów. ALE nie jedyna. 
Mleko, podobnie jak inne produkty zwierzęce, zawiera też bardzo dużo białka. Zbyt duża ilość białka w diecie, prowadzi do zwiększenia wydalania wapnia z moczem i kałem. Ilość wydalanego w ten sposób wapnia, może wzrosnąć nawet o 50%. 
Duża zawartość białka, obciąża nie tylko nerki, ale też wątrobę, jelita, układ wydalniczy. Wydalany przez nadmiar białka wapń, może być przyczyną kamicy nerkowej oraz torbieli, guzów, mięśniaków i innych zaburzeń układu rozrodczego kobiet. 


MLECZNE PRODUKTY FERMENTOWANE - jedyne, co korzystne z mleka
Kefir, jogurt, czy mleko zsiadłe - są korzystne dla flory bakteryjnej jelit. Bakterie zawarte w produktach fermentowanych z mleka, tworzą enzymy, które rozkładają laktozę do cukrów prostych, a dodatkowo produkty fermentowane zawierają nietolerowanej laktozy ok. 20% mniej. Odpada więc problem nietolerancji prowadzący do wzdęć, bólu brzucha, zaparć bądź biegunek. Bakterie kwasu mlekowego wytworzone w procesie fermentacji chronią przed rozwojem mikroflory gnilnej, wykazują działanie antynowotworowe, działają bakteriobójczo na bakterie chorobotwórcze. Ponadto wzmagają podział komórek obronnych w organizmie (limfocytów) i zwiększają produkcję białek antywirusowych. Wykazują także działanie ochronne przed miażdżycą. Zwiększają wchłanianie składników odżywczych, stymulują układ pokarmowy, perystaltykę jelit i usprawniają trawienie. Są także korzystne dla zachowania prawidłowej mikroflory miejsc intymnych kobiet.
Białka produktów fermentowanych są lepiej strawne i mniej alergiczne, w porównaniu do mleka słodkiego. 
Wszystko to jednak dotyczy produktów wytwarzanych metodami naturalnymi. Uważać trzeba szczególnie na jogurty. Niewiele wspólnego z naturalnymi, mają jogurty smakowe, które zawierają dużo cukru i sztuczne barwniki. A nawet podawane za naturalne produkty, które zawierają zagęstniki. 
Po raz kolejny wracamy do czytania etykiet i wydawania pieniędzy tylko na produkty naturalne. 

Jeśli ktoś ma ochotę poczytać więcej w temacie mleka, osteoporozy a także innych badań dotyczących związku odżywiania i zdrowia, polecam książkę "Nowoczesne zasady odżywiania" T. Colin Campbell


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Ziołowa, rozgrzewająca herbatka na zimę


Polecam zrobienie takiej mieszanki. Ma świetny, nieco orzeźwiający, lekko słodkawy smak. Pachnie latem. Kiedy nic nam nie dolega i popijamy zioła profilaktycznie, najlepiej zmieszać różne (wtedy każdego będzie troszkę). Do tej mieszanki wybrałam zioła, które wzmacniają nasz system immunologiczny w zimnej porze roku, budują siłę, rozgrzewają. Polecam. Mieszanka daje subtelną rozkosz dla podniebienia :)

Do słoika wsypać:

  • 4 łyżki kwiatu dziewanny
  • 4 łyżki babki lancetowatej
  • 4 łyżki kwiatu bzu czarnego
  • 4 łyżki macierzanki
  • 4 łyżki lipy
  • 2 łyżki owocu głogu
  • 2 łyżki anyżu
  • 2 łyżki lukrecji
  • 1 łyżka majeranku

Zakręcić i dobrze wymieszać potrząsając słoikiem.

Zaparzanie:
1 łyżkę mieszanki ziołowej wsypać do dzbanuszka. 5 plasterków zmiażdżonego imbiru pogotować 3 minuty w 1,5 szklanki wody. Zalać zioła wrzącą herbatką imbirową.
Po kilku minutach zaparzania można pić. Ja parzyłam w sitku, w przeciwnym wypadku herbatkę trzeba przecedzić. 




Na warsztatach wegańskich :)


Na warsztatach wegańskich zorganizowanych przez przepisnazdrowie.pl i Turkusowy Domek (FB) było po prostu super. Nie wiedziałam, że był kręcony filmik, ale fajnie, że jest. 
Atmosfera, klimat spotkania przednie. Jedzenie pyszne. Dużo zabawy. Wiele ciekawostek. Wspólne gotowanie i wspólne biesiadowanie.
Osobom, które lubią wegańską kuchnię - polecam zajrzeć na link poniżej, gdzie znajdują się potrawy z tego wspaniałego spotkania.

Pauli, Filipowi i Sebkowi - dziekuję za zorganizowanie. 



niedziela, 7 grudnia 2014

Czego możemy oczekiwać jedząc pożywienie fast food? Szkodliwość fast foodów.


FILM DOKUMENTALNY - 30 dniowy eksperyment odżywiania się wyłącznie fast foodami: https://www.youtube.com/watch?v=xcFcaHbxak8
EFEKTY:
- wzrost wagi o 11kg
- otłuszczenie wątroby
- ogromne pogorszenie wyników krwi
- znaczny wzrost ciśnienia krwi
- znacznie obniżone zdolności seksualne
- duży spadek wydolności, zadyszka przy wchodzeniu po schodach
- kłopoty ze snem
- zły nastrój, stany przygnębienia
- wyraźne pojawienie się brzucha
- uzależnienie od takiej żywności
I to tylko w 30 dni? Tak. Tyle wystarczyło.
Puszka coli zawiera ponad 5 łyżeczek cukru. Ale uwaga. W butelce napoju dla dzieci typu Kubuś, jest 6 łyżeczek cukru, Red Bull to 6 łyżeczek, woda smakowa to 4,5 łyżeczki, napoje kolorowe to. ok 4 łyżeczki.
Duże jego ilości znajdują się także w gotowych produktach spożywczych. Często na opakowaniach, cukier wymieniany jest w składzie na 2 pozycji, co oznacza, że jest jednym, z podstawowych składników. Może występować pod różnymi nazwami. 
Cukier zawierają produkty dla niemowląt do stosowania nawet po 1ym tygodniu życia. To tylko przykłady.
Nie ma się co cieszyć, jeśli jadamy w restauracjach fast food raz w tygodniu, bo to oznacza, że w ciągu całego roku mamy aż 52 dni bardzo złego, przeładowanego kaloriami jedzenia. To blisko 2 miesiące!!!
Zaledwie 2 puszki coli w tygodniu, to ponad 12 szklanek dodatkowego cukru rocznie. czyli około 10120 dodatkowych kalorii. A to tylko 2 puszki tygodniowo. Mała porcja frytek raz w tygodniu, to ponad 17 000 dodatkowych kalorii rocznie. 
Osoba pijąca puszkę coli dziennie (lub dowolny, słodki przemysłowy napój, jak w/w) przyjmuje rocznie ponad 40 000 dodatkowych kalorii. Samo to może nam dać 6-7 kg dodatkowych kilogramów rocznie. 
Do tego trzeba byłoby doliczyć niezdrowe i kaloryczne tłuszcze obecne w każdym przemysłowym jedzeniu i inne, również bezwartościowe węglowodany. Wszystko przeładowane kaloriami, przy jednoczesnym braku wartości odżywczych. Nie zapewnią nam ani witamin, ani minerałów, ani NNKT, ani niczego, co jest nam potrzebne by ciało dobrze funkcjonowało. 
Czasem wydaje nam się, że dobrze się odżywiamy. Nie zwracamy uwagi, kiedy nieopatrznie to gdzieś zjemy zapiekankę, to hot doga na stacji, to frytki lub obiad w fast foodzie, to kupimy zupkę instant. To przecież pojedynczy dzień. Ale jeśli to zsumować, to nikogo nie powinien już dziwić, ani nadmiar kilogramów, ani pogarszające się samopoczucie, bo przecież nie tylko przybywa nam na wadze, ale też znacznie pogarszają się parametry krwi, narządy wewnątrz stają się otłuszczone. 
Chciałabym aby ten film dotarł do młodych ludzi. Pamiętam, gdy moja córka była w pierwszych klasach podstawówki, rodzice z dumą urządzali urodziny swoich dzieciaków w Mc Donald. To niestety procentuje określonymi nawykami i uzależnieniem. Przy braku wiedzy (bo wbrew pozorom, wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia jedzenia dla zdrowia i urody) - parametry zdrowia i kondycji bardzo się pogorszyły w ostatnich latach. 
Dziś, Mc Donald jest w Polsce przy każdej trasie, przy każdym wyjeździe z miasta, w każdym miejscu, gdzie bywa dużo ludzi. Często, przy trasach szybkiego ruchu, nie ma innej alternatywy dla zatrzymania się. Tym bardziej świadomość jest ważna. By wybierać mądrze dla siebie. Czuć się dobrze i dobrze wyglądać. 

piątek, 5 grudnia 2014

AROMATYCZNY, POŻYWNY, ROZGRZEWAJĄCY GULASZ z SOCZEWICY


Moje potrawy są proste, choć zawierają wiele przypraw. Przyprawy i zioła wydobywają niesamowity smak, a dodatkowo mają wiele cennych właściwości dla naszego zdrowia i trawienia. Choć jest ich wiele, ich dodanie zajmuje minutkę. Poza tym wszystko jest bardzo proste i szybkie do wykonania. 
Taką prostą kuchnię preferuję, a ta potrawa nasyci każdego. Gulasz o bardzo bogatym smaku. Niezwykle odżywczy i pyszny :)
Budujemy zdrowie przez to, co jemy. Ta potrawa jest idealna na okres jesienno-zimowy.

SKŁADNIKI:
  • 1 szklanka zielonej soczewicy
  • 2 średniej wielkości marchewki
  • 1 duża cebula
  • 1 zielona papryka
  • 1 fenkuł
  • 1 czubata łyżeczka słodkiej, czerwonej papryki
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka bulionu vege (ja dodałam kopiastą łyżeczkę zrobionej w domu wegetariańskiej kostki bulionowej)
  • 1 cała nieobrana główka czosnku
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarnka ziela angielskiego
  • 3 cm pasek papryczki chili bez pestek (zamiennie może być szczypta suszonej)
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki kozieradki
  • 1/4 łyżeczki suszonego imbiru
  • 1/3 łyżeczki mielonego pieprzu
  • 3 szklanki gorącej wody
  • sól do smaku
  • natka pietruszki lub koperek

WYKONANIE:
1. Soczewicę namoczyć na 2 godziny przed gotowaniem a następnie odsączyć.
2. Do garnka włożyć pokrojoną w kostkę cebulę, namoczoną soczewicę, pokrojoną w kostkę: marchew, paprykę, fenkuł
3. Dodać wszystkie przyprawy: słodką paprykę, oliwę z oliwek, bulion, liście laurowe, ziele angielskie, papryczkę chili, kurkumę, kozieradkę, imbir, pieprz
4. Dodać umytą, nieobraną główkę czosnku
5. Zalać wszystko gorącą wodą i gotować na małym ogniu około 30 minut
6. Wyjąć główkę czosnku. Wycisnąć z ząbków miąższ, dodać do potrawy. Dosolić, jeśli potrzeba. Wymieszać i gotować jeszcze przez 5 minut. 

Podawać do ugotowanej na sypko kaszy jaglanej, gryczanej lub jęczmiennej z dużą porcją kiszonej kapusty lub ogórków, oprószony koperkiem lub natką. 


czwartek, 4 grudnia 2014

MIGDAŁY- wartości migdałów, mleko migdałowe


Najwspanialsze wśród orzechów. Zdecydowanie top produkt i najlepiej jadać je codziennie lub przynajmniej co drugi dzień. Garstkę migdałów można potraktować jako posiłek/przekąskę między posiłkami głównymi. Są bardzo odżywcze. Mleko migdałowe i wartości migdałów porównywane są do wartości mleka matki. Dowolnie zmielone można stosować do posypywania porannej zupy. Można zrobić z nich mleko, czy śmietankę (pyszna do deserów), można po prostu schrupać. 
Poniżej przepisy na mleko migdałowe i śmietankę migdałową do deserów. 

MLEKO MIGDAŁOWE
1 szklanka migdałów
4 szklanki wody

Migdały zalać wrzątkiem i pozostawić na 10 minut. Następnie obrać ze skórki (skórka będzie łatwo schodziła).
Obrane migdały zalać 1,5 szklanki chłodnej wody i pozostawić na noc (na około 8 godzin). Rano całą zawartość przelać do blendera. Zmiksować przez ok. 1 minutę na najwyższych obrotach. Dodać pozostałą wodę (2,5 szklanki) i ponownie zblendować przez około 20 sekund. GOTOWE!
Niektórzy przecedzają jeszcze mleko przez gazę. Ja tego nie robię, bo mleka i tak używam do zup śniadaniowych, a poza tym to dodatkowa czynność.
Tak przygotowane mleko można trzymać w lodówce przez kilka dni (3-4). Jeśli mleka nie przecedzimy, przed użyciem należy wstrząsnąć butelkę.

ŚMIETANKA MIGDAŁOWA
1 szklanka migdałów
1,5 szklanki wody
2 łyżki mleka ryżowego bądź owsianego w proszku
3-4 łyżki miodu (w zależności od smaku)
2-4 łyżki oliwy
szczypta soli

Migdały zalać wrzątkiem i pozostawić na 10 minut. Obrać ze skórki. Włożyć do blendera, dodać wszystkie pozostałe składniki i zmiksować. PYCHA!
Taka śmietanka jest wspaniała np. do ryżu z jabłkami. Moja córka uwielbiała.